WIADOMOŚCI LUBLIN 20.11.2009

Szpitale bez odwiedzin

W szpitalach ograniczenia w związku z grypą. Nie ma odwiedzin, DSK wstrzymuje zabiegi planowe

W placówce przy ul. Staszica odwiedzin zabroniono na niektórych oddziałach. Fot. Jacek Babicz

W placówce przy ul. Staszica odwiedzin zabroniono na niektórych oddziałach. Fot. Jacek Babicz

Dziecięcy Szpital Kliniczny w Lublinie wprowadził wczoraj ograniczenia związane m.in. z wizytami u małych pacjentów.

- Chodzi o ich bezpieczeństwo. Ma to oczywiście związek ze zwiększoną ilością zachorowań na choroby infekcyjne - m.in. grypę sezonową, ale nie tylko - tłumaczy Agnieszka Osińska, rzecznik prasowy DSK. - Przy dziecku może przebywać tylko jedna osoba. Wstrzymujemy też zabiegi planowe - co najmniej do 23 listopada. Zostaną wykonane w późniejszym terminie. Nie dotyczy to oczywiście zabiegów ze wskazań życiowych - wylicza Osińska. - Ograniczony zostanie także kontakt studentów z pacjentami - zajęcia praktyczne zostaną zamienione na teoretyczne - dodaje. Szpital apeluje też do rodziców, żeby - w przypadku stwierdzenia u siebie symptomów przeziębienia czy grypy - zrezygnowali z odwiedzin w szpitalu.

Ograniczenia wprowadzono też w SPSK4 - od wczoraj nie można odwiedzać żadnego z oddziałów tej placówki. Tak samo jest w szpitalach przy al. Kraśnickiej i w Janie Bożym. - Wyjątek robimy dla dzieci. Przy zachowaniu środków ostrożności może je odwiedzać jedna osoba - zaznacza dyr. Jacek Solarz. W SPSK1 przy ul. Staszica wizyt u chorych zabroniono tylko na niektórych oddziałach. Ograniczeń nie wprowadziły na razie Instytut Medycyny Wsi i Centrum Onkologii Ziemi Lubelskiej.

Wczoraj o 17 wzrosła liczba osób, u których lekarze podejrzewają grypę A/H1N1. - Zgłoszenia mamy m.in. z powiatu tomaszowskiego, lubelskiego i lubartowskiego - informuje Bożena Kess, kierownik Oddziału Epidemiologii Wojewódzkiej Stacji Sanepidu w Lublinie. - 15 osób jest hospitalizowanych. Ich stan lekarze oceniają jako średni.

Zwiększyła się też liczba przypadków, w których badania potwierdziły wirusa nowej grypy. - Dwa pochodzą z powiatu tomaszowskiego, cztery z lubelskiego oraz po jednym z zamojskiego, łęczyńskiego i biłgorajskiego - mówi Bożena Kess.

Aleksandra Dunajska, Maria Krzos

Drukuj | Wyślij

Wykop.pl iconGwar.pl iconLinkr.pl iconDigg icondel.icio.us iconNewsvine iconYahoo MyWeb iconGoogle icon
Na góręNa górę

Komentarze (5)

Wyświetlanie Sortowanie

Szpitale bez odwiedzin

Autor: man | Data: 20.11.09, 13:20:15

W nocy w Hrubieszowie były opryski z samolotów. Jak by co, to epidemia grypy z Ukrainy już do nas dotarła.

Szpitale bez odwiedzin

Autor: L.o.L. | Data: 20.11.09, 15:05:38

To nie byly samoloty tylko Twardowski na kogucie latal.

Szpitale bez odwiedzin

Autor: ktosiek | Data: 20.11.09, 15:52:02

No widać były te opryski, ale z wirusem głupoty....widać już ci si.ę rzuciło na łep...brak słów

Szpitale bez odwiedzin

Autor: http://www.globalnaswiadomosc.com/opryskidzumapluc | Data: 20.11.09, 19:42:34

http://www.globalnaswiadomosc.com/opryskidzumaplucna.htm

Szpitale bez odwiedzin

Autor: OZZL | Data: 20.11.09, 23:51:05

Oświadczenie

w sprawie „strajku służby zdrowia” ogłoszonego przez OZZL w dniu 17 listopada 2009r

Od pewnego czasu (paru tygodni, w niektórych przypadkach jeszcze dłużej) placówki publicznej służby zdrowia w Polsce, zwłaszcza szpitale funkcjonują tak, jakby strajkowały. To znaczy, że przyjmowani są głównie lub wyłącznie pacjenci w stanach nagłych - z zagrożeniem życia, a tzw. pacjenci planowi są odsyłani.

Przyczyną tego „ostro dyżurowego” („strajkowego”) trybu pracy szpitali jest wyczerpanie przez nich limitów przyznanych przez NFZ na ten rok. Innymi słowy – szpitale nie mogą przyjmować więcej pacjentów, bo publiczny płatnik nie zapłaci im za to. Przyczyną takiego funkcjonowania publicznej służby zdrowia w Polsce jest głęboka nierównowaga między ilością pieniędzy publicznych przeznaczanych na lecznictwo a zakresem świadczeń gwarantowanych (koszykiem). Nakłady są najmniejsze w UE (licząc procentem PKB), a rząd nie ma zamiaru tego zmienić, mimo obietnic premiera Donalda Tuska – złożonych na zakończenie tzw. Białego Szczytu w marcu 2008r.

OZZL interweniował w sprawie takiego „ostrodyżurowego” trybu pracy szpitali do ministerstwa zdrowia, do premiera, do Rzecznika Praw Obywatelskich, do Rzecznika Praw Pacjenta, do przewodniczących klubów parlamentarnych i do Prezydenta RP*, wskazując, że jest niedopuszczalne aby normalne funkcjonowanie służby zdrowia w Polsce wyglądało tak, jak w czasie strajku. Związek nie otrzymał na te liczne wystąpienia żadnej konkretnej i merytorycznej odpowiedzi.

Zadziwiająca dla nas była również spokojna reakcja wielu mediów i społeczeństwa na ten fakt, co mocno kontrastowało z reakcjami na podobny sposób funkcjonowania służby zdrowia w czasie strajków lekarzy w roku 2006 i 2007.

Z tego powodu, aby uświadomić społeczeństwu, że funkcjonowanie publicznej służby zdrowia w Polsce polega w pewnej mierze na administracyjnym blokowaniu dostępu pacjentów do leczenia, OZZL nazwał istniejącą sytuacją strajkiem, co ogłosił podczas konferencji prasowej w dniu 17 listopada 2009.

Burzliwa reakcja niektórych mediów, organizacji i zwykłych ludzi na to ogłoszenie strajku przekonuje nas, że obecna sytuacja w polskiej służbie zdrowia rzeczywiście jest patologiczna i budzi powszechne oburzenie.

Związek oczekuje, że ten słuszny gniew zostanie skierowany przeciwko tym, którzy odpowiadają za tę sytuację tj. przeciwko rządzącym i skłoni ich do zwiększenia nakładów publicznych na ochronę zdrowia i likwidacji (ograniczenia) limitowania świadczeń zdrowotnych. Liczymy również na odpowiednią reakcję opozycji, która wielokrotnie krytycznie oceniała działania rządu w sprawie reformy służby zdrowia.

Zarząd Krajowy OZZL

Krzysztof Bukiel – przewodniczący Zarządu


Na góręNa górę

(c) by Polskapresse. Wszelkie prawa zastrzeżone.