Dominique Abel i Fiona Gordon wcielają się w postacie głównych bohaterów. Fiona i Don pracują w tej samej prowincjonalnej szkole. On uczy WF-u, a ona angielskiego. Ich największą pasją jest taniec. Zdobywają nawet nagrody w regionalnych konkursach. Wskutek wypadku ona traci nogę, a on nie pamięta, co przed chwilą zrobił, ani kto jest jego żoną. Rozpoczyna się lawina nieszczęść. Bohaterów trzyma razem miłość.
„Rumba” nie jest jednak bajkowym romansem z rozświetlonymi kadrami i piękną parą w pierwszym planie. Fiona i Don są mało fotogeniczni, nadekspresyjni, a czasem sprawiają wrażenie, że ich ciała zostały wykonane z gumy. Ich aktorstwo jest przerysowane i przypomina pantomimę. Nagłe zwroty akcji, sytuacyjny, wystawiający widza czasem na próbę humor, który nie oszczędza niepełnosprawności i konwencja, która przypomina kreskówkę to główne cechy tego nieco dziwacznego i optymistycznego obrazu.
Słowa schodzą na drugi plan, a ważniejsze okazują się relacje aktorów, muzyka, rytm i ruch. Teatralne i absurdalne sploty wydarzeń pochodzą żywcem z burleski. Slapstickowa historia ekscentrycznej pary obfituje w zadziwiające sytuacje.
Wyjątkowy pech bohaterów staje się podłożem dla komedii. Śmiech z cudzego nieszczęścia nie przekracza jednak granicy dobrego smaku, bo Fiona i Don pomimo fatalnych okoliczności potrafią czerpać radość z życia. Pod grubą warstwą groteski film daje jasny przekaz, że największym skarbem okazuje się drugi człowiek.
„Rumba”, kino Apollo, ul. Peowiaków 6, dziś, godz. 19, bilet 13 zł






Komentarze
Na górę