Kim są te dziewczyny na zdjęciach?
Marysia Stachyra, uczennica Specjalnego Ośrodka Szkolno-Wychowawczego dla dzieci i młodzieży niewidomej i niedowidzącej przy ul. Hirszfelda w Lublinie. Agnieszka Lachowska, studentka, niesłysząca od urodzenia. I Agnieszka Zańko, przykuta do wózka inwalidzkiego, prowadzi w TVP Lublin program „Potrafisz”, który jest częścią dużego projektu o tej samej nazwie, realizowanego przez Fundację Fuga Mundi z Lublina. Te trzy piękne panie namówiłem, aby zaprezentowały środowisko osób niepełnosprawnych jako ludzi aktywnych. Większość niepełnosprawnych wciąż się boi przekroczyć granice własnego świata. One zgodziły się na udział w wystawie „Oblicza niedostrzegalnego piękna”, z której pochodzą publikowane przez was zdjęcia.
W jaki sposób skrzyżowały się Wasze drogi?
Wszystko zaczęło się od Agnieszki. Została bohaterką jednego z programów z cyklu „Potrafisz”, emitowanych w TVP Lublin. Ja jestem kierownikiem produkcji tego cyklu. Trafiliśmy do niej, ponieważ jest mistrzynią pływania, zdobyła 18 medali na zawodach dla niepełnosprawnych. To bardzo interesująca osoba, świetnie sobie radzi, skończyła studia, pracuje. Powiedziała kilka słów i od razu nas ujęła. O takich osobach mówi się, że kamera je lubi. Marek Stępniak, prezes Fuga Mundi, od razu zaproponował Agnieszce współprowadzenie programu „Potrafisz” w TVP Lublin. Wcześniej robiły to zawodowe dziennikarki lubelskiej stacji - Marta Pietrasiewicz i Małgorzata Siennicka. W następnej edycji, w 2008 r., już tylko ona była gospodynią programu, który pojawiał się na wizji raz w tygodniu.
Pozostałe dziewczyny też wyłowiłeś kamerą?
Zainspirowany osobowością Agnieszki, w 2007 r. namówiłem lubelski zespół Backbeat do „zrobienia” piosenki pod tytułem „Potrafisz”. Z Pawłem Dudzikowskim, liderem Backbeatu, wokalistą i gitarzystą, znaliśmy się od podwórka, nie miałem więc wątpliwości, kogo zaprosić do współpracy. Napisałem refren, reszta należała do nich. Koszty nagrania pokrył Miejski Ośrodek Pomocy Rodzinie w Lublinie.
Dlaczego tak bardzo zależało Ci na tej piosence?
Program „Potrafisz” trwał już dwa lata, ale czułem, że zaczyna brakować w nim pary, że wpadam w rutynę, że trzeba zrobić coś nowego. Pomyślałem - niech to będzie piosenka. Kiedy powstał soundtrack, zebrałem chłopaków i powiedziałem, że nagrywamy teledyski, że na planie pojawią się osoby niepełnosprawne.
Agnieszka zaakceptowała pomysł i namówiła do współpracy swoje koleżanki - Agnieszkę Lachowską i Marysię Stachyrę. Dzięki teledyskowi pt. „Potrafisz” zaistnieliśmy w Teleexpressie i w TVN. Podczas emisji w TVN u dołu ekranu biegł pasek: pierwszy w Polsce teledysk z udziałem osób niepełnosprawnych.
Jednak przebojem ta piosenka się nie stała.
Nie mieliśmy odpowiedniej siły przebicia w mediach.
Ważne, że mieliście siłę działać dalej. Powstał film „Spotrafić rock'n'rolla” w Twojej reżyserii i według Twojego scenariusza. Premiera odbyła się wczoraj w TVP Lublin. Jesteś usatysfakcjonowany?
Postanowiłem zrobić film dokumentalny, żeby opowiedzieć o tym wszystkim, co działo się wokół teledysku. Włączyłem do niego archiwalne materiały dotyczące Backbeatu. W sumie nagrywałem ten dokument kilka lat. Brakowało mi dobrego początku, kiedy przypomniałem sobie, że Backbeat ma taką fajną rock'n'rollową piosenkę „Luzik”. I wymyśliłem, że przy „Luziku” dziewczyny będą pozować do zdjęć w profesjonalnym studiu fotograficznym. Udałem się więc do Andrzeja Rożka i powiedziałem, że przyprowadzę trzy dziewczyny, on będzie robił im zdjęcia, a ja będę kręcił film. „Kiedyś Panu zapłacę, ale na razie nie mam pieniędzy” - uprzedziłem go, ale on w to wszedł jak w dym. Na początku „Spotrafić rock'n'rolla” widz nie domyśla się, że film dotyczy osób niepełnosprawnych, na ekranie są trzy ładne laski i muzyka w tle. Agnieszka występuje bez wózka.
Stroje, fryzury i makijaże też były gratis?
Ciuchy wypożyczyłem ze sklepu Jackpot & Cottonfield, stylizacją zajęły się Marta Gogłoza, czyli pogodynka z lubelskiej telewizji, i Halina Zubrzycka z Feniks Spa w Nałęczowie.
Jakie były reakcje widzów, kiedy po raz pierwszy prezentowałeś te fotografie?
Totalne zaskoczenie. To było w listopadzie ubiegłego roku, w hali Międzynarodowych Targów Lubelskich, podczas uroczystej gali organizowanej dla osób niepełnosprawnych. Wystawa była finansowała ze środków Regionalnego Ośrodka Polityki Społecznej w Lublinie. Zdjęcia miały gigantyczne formaty: 1,5 x 1 m, a to przedstawiające Agnieszkę w czerwonej sukience: 2,4 x 1,5 m. Ona nie chciała, by tę fotografię upubliczniać, uważała, że jest zbyt odważna, prowokująca. Powiesiłem ją jednak, w tajemnicy przed modelką, przykryłem płótnem, które opadło dopiero w momencie oficjalnego otwarcia wystawy. Mogłem oberwać w dziób i na to w pierwszym momencie się zanosiło, ale okazało się, że zdjęcie zostało zaakceptowane. Wziąłem je potem na okładkę do filmu, a Marek Stępniak na pierwszą stronę kalendarza wydanego przez Fundację Fuga Mundi w ramach projektu „Oblicza Niedostrzeganego Piękna”. Agnieszka poprosiła, aby zdjęcie było opatrzone mottem z wiersza Norwida.
Byłeś wziętym kamerzystą weselnym. Dajesz się jeszcze namówić na taką robotę?
Z sentymentem wspominam tamte czasy, przede wszystkim ludzi. Konwencja mnie znużyła, ale spotkania z ludźmi - nigdy! Obsługuję jeszcze pięć - sześć ślubów rocznie, ostatnio filmowałem ślub Piotrka i Elizy Cugowskich. Nagrałem też seniora Cugowskiego śpiewającego w archikatedrze Ave Maria. Zrobiłem to niekonwencjonalnie i z takich produkcji się cieszę. Od sztampy uciekłem.
Jako operator kamery pracowałeś dla Polsatu. Dlaczego zrezygnowałeś?
Byłem pierwszym w regionie kamerzystą, który dla nich pracował. Wtedy, w 1998 r., nie wysyłało się zdjęć przez wieżę telewizyjną, tylko jechało się na dworzec i nadawało kasetę pociągiem. Przygoda trwała dwa lata, zrobiłem kilkanaście materiałów. Wtedy ta robota mi się podobała, dziś już nie, ponieważ to jest włóczenie się po konferencjach prasowych, albo oczekiwanie, aż przyjedzie jakiś poseł i powie, że nie ma na coś pieniędzy. W tym czasie nagrałem kolegom z Seventeen teledysk, na dachu swojego domu i pomyślałem: to jest to! Od zawsze interesowała mnie dobra muzyka.
Co Ci jeszcze chodzi po głowie?
Film fabularny z udziałem osób niepełnosprawnych, grających u boku gwiazd lubelskiej sceny muzycznej i teatralnej. Mam już prawie gotowy scenariusz.
Czy to realne?
Oczywiście. Mam marzenie, czy to mało? Pieniądze się znajdą.
Przekonał osoby niepełnosprawne, że mogą się podobać i tańczyć rock’n’rolla
Hubert Gorczyca, rocznik 1974. Kierownik projektu „Potrafisz” realizowanego przez Fundację Fuga Mundi. Absolwent UMCS, politolog - dziennikarz. - Ani jednego dnia nie byłem dziennikarzem, a tym bardziej politologiem - oświadcza z radością. W czasie praktyk studenckich, które odbywał w Telewizji Lublin, został szefem zespołu realizującego dla stacji studencki program „Studio pierwszego kroku”. Trwało to półtora roku. Po ukończeniu praktyk telewizja zaproponowała mu współpracę, nawet podpisano z nim umowę. - Wypełnij tantiemy, napisz coś, zrób kawę, tego ode mnie żądano, a ja chciałem robić filmy - mówi Hubert. I po trzech dniach odszedł. - Ale spotkałem tam pierwszych mistrzów, którym całe życie będę wdzięczny: Bartka Wieczorka, Iwonę Chyrchel i Szczepana Adamiuka, dodaje były współ-pracownik stacji. Postanowił zarabiać jako kamerzysta weselny. Zrewolucjonizował ten gatunek twórczości filmowej. Wprowadził kadry w rodzaju „stare kino”, a la Charlie Chaplin, w przyspieszonym tempie, z muzyką z lat 30. ubiegłego wieku. Przeprowadzał też wywiady z weselnymi gośćmi. Trafił z tymi filmami do dokumentalnego serialu TVP 1 „Noc poślubna”. Na 12 wyemitowanych odcinków, on i jego weselne produkcje były obecne 11 razy. - Dzisiaj ludzie potrafią mówić do kamery, ale 10 lat temu nie byli na to przygotowani. Działy się przezabawne historie - wspomina Hubert.









Komentarze (17)
Mam marzenia. To mało?
Brawo! Facet, któremu chce się coś robić. A dzis to rzadkość jednak. Widzialam ten program Potrafisz - mądry. Gratuluję niepełnopsrawnym dziewczynom odwagi!!! ;) Powodzenia z filmem fabularnym!
Mam marzenia. To mało?
Podoba mi się zakładanie spódnic przez kobiety na wózkach. Większość kobiet niepełnosprawnych jeździ chyba w spodniach(zresztą nawet zdrowe kobiety dziś boją się spódnic) a przecież w sumie dlaczego miałyby mniej kobiece? To, że ma nogi nie zdrowe i są powodem nieszczęścia, nie musi przekreślać tego, że są to nogi ładne, które można eksponować:)
Mam marzenia. To mało?
ten facet jest skazany na lubelski sulkeces
Mam marzenia. To mało?
Brawo! Serdeczne gratulacje. Jednak można żyć godnie pełnym życiem mimo niedostatku zdrowia!. Chwałą fundacji za takie dzieło
Mam marzenia. To mało?
Agniecha, pozdrowienia ze Wschodu :)))
Mam marzenia. To mało?
Piękna kobieta ta na wózku, pozostałe tez. Super ideea. Gratuluję pomysłodawcom.
Mam marzenia. To mało?
Obejrzałem wystawę w sobotę, w Plazza Center. Piękna idea. Piękne dziewczyny. Gratulacje dla dziewczyn i dla autora fotografii.
Mam marzenia. To mało?
Wow! Gratuluję inicjatywy i pomysłów! Przydałoby się jeszcze zaangażować w tego typu projekty i pokazać n-sprawnych facetów :) A może nie ma w Lublinie takowych, godnych uwagi? Pozdrawiam
Mam marzenia. To mało?
Facetów jest dwóch i już pracujemy, cierpliwości, wkrótce świat ich zobaczy
Mam marzenia. To mało?
Hubert, myślę,że jest więcej niż dwóch!!!Pozdro!
1 – 2 >
Na górę